23 sierpnia 2009

Po drugiej stronie barykady

~##~


Ilu z Was zastanawiało się jak to jest być dorosłym?
Czym prędzej chciało minąć barierę pełnoletności?
Zapewne całkiem spora część Was.
Z jednej strony nie dziwi mnie to.
A z drugiej.
Od kiedy skończyłam 13 lat nie chciałam dorastać.
Świat dorosłych mnie przerażał.
Nie zrozumcie mnie źle.
Ja po prostu chciałam zostać piętnastolatką.
Nigdy nie osiągnąć magicznej liczby 18.


...


Nie wiem, jak wielu ludzi docenia uroki dzieciństwa zanim jeszcze w pełni z niego wyrośnie.
Mnie się wydaje, że doceniłam je w porę.


...


Wczoraj.
Tak dokładnie 22-go sierpnia bieżącego roku, tj. 2009, o godzinie 19:20 skończyłam równo osiemnaście lat.
Brzmi dojrzale.
Zawsze mi mówiono, że zachowuję się dojrzalej niż powinnam.
Że wyglądam na starszą niż jestem.
A ja już tęsknię.
Nie żeby osiemnaste urodziny mnie jakoś zmieniły.
Nie, broń Boże.
Tylko, że jakaś cząstka mnie w głowie mi świeci.
Masz już osiemnaście lat.
Panuj nad sobą.
Dawaj przykład.
A, co jeśli ja nie chcę?
Wzdrygam się, kiedy na ulicy znajomy dzieciak mówi mi "Dzień dobry".
A nieznajomy do swojego synka biegającego w kółko "Uważaj bo wpadniesz na panią" - wskazując przechodzącą obok moją osobę.


...


Mój nowy wiek nic mi nie daje.
Przynajmniej ja mam takie odczucie.
Ani możliwość kupna trunków czy innych legalnych używek mnie nie kręci, bo nie potrzebuję ich.
Ani możliwość brania udziału w wyborach mnie nie zachwyca.
Możliwość pracy?
Póki co nie czuję takiej potrzeby.
Wstęp do miejsc dla dorosłych?
Chyba podziękuję.


...


Jedyne, co widzę jako możliwość, to prawo jazdy.
A tak to... '?'


Wybaczcie mi, ale ja widzę więcej ograniczeń, nakazów, obowiązków niżeli korzyści z tej całej pełnoletności.


~##~

13 maja 2009

Zacznijmy jeszcze raz

~##~



Właściwie to nie wiem, dlaczego zaczęłam znowu prowadzić blog.

Nie jest to dla mnie w sumie nic nowego ani też nadzwyczajnego, bowiem pisałam już kiedyś.

Pisałam, ale... skończyłam.
Chciałam spróbować czegoś innego.
Nowej formy "życia".
Nigdy bowiem nie robiłam tak do końca na przekór wszystkim.
Nigdy, aż do tego roku.
Zaczęłam robić rzeczy do mnie niepodobne.
Urywać się z lekcji, wydawać pieniądze jak rozpuszczony bachor.
Chciałam spróbować czegoś innego.
Zobaczyć jak inne może być życie.
I wiecie co?
Szczerze żałuję.
Choć podobno lepiej żałować, że zrobiło się coś złego, niżeli, że się tego nie zrobiło.
Pewnie tak.
Ale, dzięki temu nauczyłam się czegoś dobrego i choć jeszcze nie wiem czego.
To pewnie niedługo znajdę odpowiedź.
A za błędy i tak ciągle płacę.
Więc czemu nie uczyć się na nich?

...

...chaos zwany moimi myślami...
...a podobno początki są najtrudniejsze...

~##~