Chciałam jakoś tak sensownie zacząć. Wielki powrót z
ciekawym tematem do omówienia. Interesująca, nowa wizja starego bloga. Miałam
spisywać sobie tematy, o których chciałabym pisać tutaj i dzielić się ze światem
własnymi spostrzeżeniami na ich temat.
Tak,
zdecydowanie, nakręcając się na blogowanie po raz n-ty zrobiłam mnóstwo
przedziwnych, a nawet dość ambitnych i interesujących planów. A przynajmniej
planowałam to wszystko zaplanować. Z tych wszystkich postanowień pamiętam jedno,
a właściwie to dwa – ogłosić środę dniem dla bloga i przynajmniej raz w tygodniu
napisać nową notkę na jeden z tematów z „listy”.
Cóż,
planowanie nigdy nie było moją mocną stroną...
Doprawdy nie wiem jakim cudem zdałam sesję. Od półtora tygodnia mam wolne, a w
papierach ciągle mam bałagan... To naprawdę dziwne, kiedy wziąć pod uwagę fakt,
iż semestr skończyłam ze średnią cztery i pół! Heh, mam jeszcze kilka dni,
może zdążę coś uporządkować ^^”
Nie było mnie tu praktycznie rok. W sumie to nie dziwi mnie, że Onet usunął
nieużywane przeze mnie adresy mailowe. Może to i lepiej. Kiedyś tak bardzo
chciałam się pozbywać śladów po sobie, a mimo to ciągle tu
wracam...
Ironia losu?
Może. Ale ja stawiałabym na jakieś dziwne przywiązanie, którego nie potrafię
wyjaśnić.
Tak,
wracam.