...czy zaszyć się w ciemnym kącie,
rozpaczając nad własną nieudolnością?
Tylko co zrobić, kiedy żadna z wymienionych opcji nie zadowala nas?
Cóż, pomijając już to, co powiedziały mi pewne osoby, muszę stanowczo podkreślić, że nie mam zamiaru siadać w kącie i zacząć rozpaczać nad moją nieudolnością w organizowaniu spraw wszelakiego typu, w tym również tych dotyczących życia. Znaczy czasem mi się zdarzy, ale to są wyjątkowe sytuacje...
Niestety żadnym wyjątkiem w moim wypadku nie jest stan, który dopada mnie regularnie w pewnych odstępach czasowych...
Bez względu na to, jak dobrze bądź źle idzie mi w życiu i jak świetnie lub fatalnie się czuję, zdarza mi się, kilka razy w roku, że mam wszystkiego dość.
Być może niektórzy znają ten stan rzeczy - wszystko wychodzi nam bokiem, mamy życia po kokardy (tudzież dziurki w nosie - jak kto woli) i nawet płakać się nie chce, śmiać się nie mamy ochoty i tak przychodzi egzystować niczym roślinka - z pustką w głowie zaspokajamy tylko najbardziej prymitywne potrzeby, bo dziwnym trafem wszelkie inne, bardziej wygórowane wymagania schodzą na dalszy, zupełnie nieistotny plan. Mechanicznie wykonujemy większość czynności. Czasem skupiamy się na szczegółach, żeby nie myśleć, a jak już usiądziemy na moment bez zajęcia, to... dopada nas potok filozoficznych bzdur kwestionujących byt człowieka i jego sens istnienia we wszechświecie. Popadamy w melancholię... Potrzeba życia czy śmierci - to w tym czasie nieistotne, takie trywialne...
Sama nie wiem czy to stan przeddepresyjny, przypadłość ludzi-myślicieli (a może wszystkich ludzi inteligentnych, w ogóle?), czy może ja mam oba te nastroje jednocześnie... A może chodzi o coś jeszcze innego, coś czego nie pojmuję?
Wybaczcie mi, kochani. Ale dopadła mnie wiosenna melancholia i musiałam odciąć się od wszystkiego - dosłownie. Ciągle jeszcze mnie trzyma, tak odrobinę, ale powoli wracam do życia - i tam, i tu.
Widzę, że Onet ciągle ma problemy z blogami... Niby "awaria" usunięta, a strony cały czas ładują się jak same chcą. No nic, zobaczymy co to nam maj przyniesie.