25 lutego 2010

Tematu nie będzie?

       Właściwie, to nie mam konkretnego powodu, by cokolwiek tu wpisać. Jednakże, jako iż postanowiłam, że nie zostawię tak tego bloga w ciemnej otchłani zapomnienia, zebrałam się, by napisać - cokolwiek.
       Będąc szczerą, to nie mam powodów, by skakać z radości czy nawet cieszyć się drobnostkami. W domu ciężko cokolwiek załatwić. Kasy w domowym skarbcu nie ma. Osobiste finanse obiecałam sobie odłożyć na coś innego, ale jeśli obecny stan będzie się utrzymywał zbyt długo, to pewnie moje dobre serce odda odłożone pieniądze na cele kuracyjne domowego skarbca. I tak to już z tą mą dobrocią bywa, że potem nie doczekam się zwrotu własnych pieniędzy (oj, ja mam nadzieję, że mój ojciec dobrze pamięta te pożyczone mu 400 złotych). I tak dalej kontynuując tę moją szczerość, musiałabym przyznać, że w związku z kruchymi finansami atmosfera w domu nie bywa zbyt przyjazna i swe gościnne ramiona okazuje tylko w nagłych przypadkach, to jeszcze dzisiaj miałam wrażenie, że odłączono nam internet (tak, jest aż tak źle). Aczkolwiek mój wrodzony optymizm, który, przyznam, zakopałam z największą skrupulatnością w najgłębszych jaskiniach podziemia, a który to udało się po nie tak wielkich trudach wywabić z ciemności pewnej rozsądnej osobie, nakazuje mi spojrzeć na całą tę sytuację z dystansem. Także nie załamuję się i nie przeraża mnie nawet ojciec, który ponoć jest optymistą, a topi swe smutki w alkoholu i papierosach.
        Tak więc, (nauczyciele powtarzają by nie zaczynać tak zdania xP ) brnąc dalej, próbuję jakoś zmobilizować siły i w końcu zabrać się za przepisanie notatek i pracę maturalną z języka polskiego. Mozolnie mi to idzie, a byłam tak entuzjastycznie nastawiona, że teraz nie wiem nawet od czego zacząć. Ambitny temat o fantastyce. Niby mnie bliski, a jednak. Odległy. Ale cóż, głęboki wdech i jakoś pójdzie.
        I wracając do tematu. Tematu nie będzie, bo niby nic konkretnego. Chwila refleksji, rozmyślania, odprężenia przy dobrej muzyce. Takie niby nic. Na zakończenie dodam, że w końcu jutro jadę złożyć wniosek o dowód osobisty. Tak! Nareszcie dorosłam do myśli o dorosłości :D
        Hmm... co by tu jeszcze... Choruję - w ferie. Też mi frajda z takich ferii :| Dobra, już nie truję...


Pozdrowienia ziemianie :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz