10 kwietnia 2010

Pierwszy - Ostatnim

       Wczoraj odebrałam dowód osobisty. Pierwszy dzień pełnoprawnej pełnoletności. Mój pierwszy dzień z dowodem, dla innych był tym ostatnim pełnym dniem życia.
       Cóż za ironia losu. Obudził mnie komunikat radiowy dobiegający z kuchennego radia. Smoleńsk. Rozbity samolot. Na pokładzie był prezydent z żoną. Nikt nie przeżył. W pierwszej chwili pomyślałam, że coś mi się przysłyszało i zakryłam głowę kołdrą. Ale nie. Oni zginęli. Wszyscy. I nie chodzi mi tu już o polityków czy księży, generałów i szefów. Chodzi o ludzi. Setka ludzi zginęła w lesie pod Katyniem. Można powiedzieć - znowu. Katyń, to chyba przeklęta ziemia. I nawet nie chcę dopatrywać się w czym, gdzie tkwi przyczyna tej tragedii.
Najwyraźniej ktoś z "Góry" chciał żeby tak było. Tak miało się stać, mieli zginąć na tamtej ziemi. Ponownie. Widać, nie wolno nam zapomnieć o Katyniu. Ale nie wolno zapomnieć, że tam zginęli ludzie, już nie politycy, wojskowi, szefowie ważnych organizacji państwowych czy przedstawiciele różnych kręgów wyznaniowych, ale ludzie. Ludzie tacy jak my. A sama ta tragedia winna ukazać nam, jak kruche jest to życie ludzkie.
       Panie czuwaj nad duszami tych zmarłych i miej w opiece ich rodziny.

1 komentarz:

  1. Smutne [*]

    slad-na-piasku.bl

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-04-12 16:29]

    OdpowiedzUsuń