16 stycznia 2011

Coś się kończy, coś się zaczyna

       Miniony rok był dobrym rokiem.
       Zdarzyło się wiele rzeczy, o których wolałoby się nie pamiętać, choć warto, bo to dobra okazja, by z owych wydarzeń wyciągnąć jakieś wnioski i uczyć się na własnych doświadczeniach.
       W historię zapadło także wiele dobrych i godnych uwagi chwil, które chciałoby się pamiętać, a które tak często nam umykają i nikną zasypane codziennymi problemami niczym stertą kamieni.


       Miniony rok był wypełnionym zmianami rokiem.
       Tak wiele się zmieniło, nie zawsze na lepsze bądź gorsze, ale uległo gruntownym przemianom.
       Pewne sprawy dobiegły końca, inne znalazły swój początek.
Jakiś etap życia zamknął się ostatecznie, rozpoczynając tym samym kolejny rozdział książki mojego żywota.


       Miniony rok był dziwnym rokiem.
       Wydarzyło się równie wiele ekscytujących i pouczających rzeczy, że aż dech zapiera w piersiach, kiedy naprędce próbuję sobie przypomnieć i zliczyć wszystkie te sytuacje.
Zarazem miało miejsce tyle przykrych i nużących zdarzeń, na wspomnienie których albo łza kręci się w oku, albo ziewamy ze znudzeniem.

       Miniony rok zaczął się tak niepozornie.

       Nie było hucznej zabawy do białego rana ani szampana, ani odliczania sekund do północy.
       Pokaz sztucznych ogni ograniczył się do tego, co widoczne było z okna niewielkiego pokoiku na piątym piętrze jednego z bloków w jednym z licznych miast województwa śląskiego.
       Skromne życzenia niedługo po dwunastej przesłane na chybcika smsem, pogodny uśmiech i słuchawki, z których nieprzyzwoicie głośno sączyły się kolejne dźwięki odtwarzanej w kółko piosenki w wykonaniu Eiko Shimamiyi pod tytułem "Naraku no Hana", a pomimo tej niepozornej atmosfery w sercu czułam spokój...


       Miniony rok był wyjątkowym rokiem.
       Zaczął się tak spokojnie.
       Nie było postanowień noworocznych ani życzeń do spełnienia w nadchodzących miesiącach.
       Nic nie zostało zaplanowane, nic nie potoczyło się tak jak bym się tego spodziewała, a pomimo to... wszystko było niezwykłe, nie było idealne ani koszmarne... było wyjątkowe.
Ubiegły rok dał wiele tematów do rozmyślania, często dawał kopniaka z pośladek, a innym razem głaskał przymilnie po głowie.
       Po raz pierwszy z sentymentem i radością będę wspominać uprzedni rok.


       A 2011 już zapowiedział się rewolucyjnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz