6 lipca 2008

Zerwanie z przeszłością

Zapomnieć...
Jak to łatwo powiedzieć.
Zamknąć za sobą rozdział.
Jakiś element...
Fragment życia.
Nie wymazać...
Ale zaakceptować i odstawić na półkę.
Wspominać...
A nie żyć wspomnieniem.
Śmiać się...
A nie wyśmiewać z przeszłości.
Żyć dalej...
I pogodzić się z przeszłością.
Porażki i błędy...
Wybaczyć sobie...
Wybaczyć...

Jakże to łatwo rzec: "Zaczynam wszystko od nowa", "Zrywam z przeszłością", "Zamykam tamten rozdział życia".
Tak. Zdecydowanie, powiedzieć to, to niewielki problem. Ale czy ktoś z Was kiedyś próbował zacząć wszystko od nowa, musiał zostawić przeszłość za sobą? Czy zdajecie sobie sprawę z tego, jakie to trudne?
Dużo łatwiej jest zmagać się ze starymi problemami, które to już dobrze znamy, a których to i tak nigdy nie rozwiążemy. O wiele prościej jest żyć w świecie wspomnień, bezpiecznej krainie, gdzie nic nas już nie zaskoczy.
Ale, dlaczego tak jest?
Czy to przywiązanie do tego, co już mamy, czy może strach przed nieznanym skłania nas do życia w tym samym, naszym świecie, który tak często nam ciąży? Może jednak to zwyczajnie nieumiejętność do pogodzenia się z własnym losem? A może jest jeszcze inny, nieznany mi powód?
W każdym razie. Ja wiem. Zerwać i pogodzić się z przeszłością nie jest łatwo.
Ale zrobiłam już ku temu pierwszy, decydujący krok.
I choć wylałam sporo łez, a zamknięcie starych spraw sprawiło mi ból.
I chociaż jeszcze nie w pełni akceptuję wszystkie swoje błędy.
I choć nie potrafię jeszcze sobie wybaczyć swoich pomyłek.
Wiem, że się nie cofnę.
Będę brnęła dalej w nieznane.
Bo ufam sobie.
I wierzę, że teraz będzie lepiej.
A może któregoś dnia z podniesioną głową powiem, że zamknęłam stary rozdział i wybaczyłam sobie.
Tak.
Bo właśnie zdecydowałam, że zrywam z przeszłością.

_____


Oryginalnie post został opublikowany na moim uprzednim blogu pod adresem
http://lost-in-dark.blog.onet.pl

4 komentarze:

  1. Nawet nie wiesz jak bardzo wiem jak to jest...
    Kolejna nie udana próba zerwania z przeszłością...
    A ja sama...
    Kilka miesięcy byłam jakby martwa...
    Nie uśmiechałam się, bo nie było nikogo obok, komu bym mogła go podarować...
    Nie rozmawiałam, bo wszyscy nagle zapomnieli...
    Byłam sama...
    Ale w tej samotności zrozumiałam wiele...
    Czy jestem lepszym człowiekiem, nie wiem...?

    Ale wiem, że teraz mam podobny cel do Twojego...
    Mam nadzieję, że wszystko uda się i spełnisz swoje najskrytsze marzenia...

    [oryginalnie komentarz opublikowany 2008-07-06 21:23]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też głęboko wierzę, że uda mi się osiągnąć zamierzony cel.
      Tobie także tego życzę.
      I żeby świat już nigdy nie był pusty.
      I żeby nie trzeba było udawać kogoś kim się nie jest.
      Żeby uśmiechnąć się szczerze.
      Nad uchem usłyszeć głos przyjaciela.
      A za plecami czuć obecność rozumiejącej wszystko rodziny.
      Ale przede wszystkim.
      Aby mieć siłę, na to by po porażce podnieść się i iść naprzód.

      Pozdrawiam :*

      [komentarz oryginalnie opublikowany 2008-07-06 22:12]

      Usuń
    2. Tak...
      Oby nigdy, nikt w życiu nie odebrał nam prawa do marzeń...

      calm-heart.blog.onet.pl - coś innego, może i jeszcze nie znanego...
      Może..., to tylko domysł i kolejny nie udany projekt..., lecz zapraszam...

      [oryginalnie komentarz opublikowany 2008-07-08 21:32]

      Usuń
  2. Nie wiem czy słusznie... Nie wiem czy to rozsądnie, pisać teraz do ciebie...
    Lecz wiedz, że jestem i że będę, ale chwilo miałam mały bałagan w życiu...
    I jak dotąd nadal go sprzątam...
    Mam nadzieję, że wybaczysz...

    A u mnie...? - pewna "Historia Człowieka"... Nie zmuszam, nie proszę..., bo wiem, że sama sobie zasłużyłam na chłód z twojej strony...
    Lecz, jeżeli możesz, proszę powiedz o niej innym ludziom internetu...
    Bo widzisz teraz mam nowy cel... - walczę o wolność...

    nobody-cried.blog.onet.pl

    [komentarz oryginalnie zamieszczony 2008-07-25 18:20]

    OdpowiedzUsuń