Nie jestem typem osoby, która żyje wedle ustalonego odgórnie planu. Nie potrafię postanowić z wyprzedzeniem, co będę robić za dzień, dwa, tydzień, miesiąc czy rok. Tak naprawdę nigdy nie określałam sobie postanowień noworocznych. Nie robiłam tego wcześniej, to nie dla mnie. Nie umiem żyć według planu. A nawet jeśli bym próbowała, to najzwyczajniej mi to nie odpowiada. Irytuje mnie monotonność, szczegółowe grafiki czy choćby nawet lista rzeczy do zrobienia, kupienia. Owszem są ludzie, którym łatwiej żyje się według planu. Są też tacy, którzy nie umieją żyć inaczej niżeli wedle tego planu, który sobie obmyślili. Ale ja... Ja, to inna bajka. Na tyle inna, że nawet nie chcę planować. Może i umiem, ale nie chcę. Brzydzę się tym i tyle. Owszem, przyznam, że funkcjonowanie wedle określonych zasad, reguł czy w jakichś ustalonych ramach jest prostsze. Zwyczajnie prostsze. Ale świat jest przewrotny a nasze postanowienia na nowy rok nie przewidują kolei losu. Więc może zamiast mówić sobie twardo: "muszę schudnąć 10 kg i już", lepiej zaakceptować się takim jakim się jest, albo... zamiast z tego powodu iść na super rygorystyczną dietę (która też jest swoistym planem żywieniowym), zacząć uprawiać jakiś sport? Bo przecież nikt nie jest w stanie przewidzieć czy przypadkiem nie uzależnisz się od odchudzania albo czy dieta ci nie zaszkodzi zamiast pomóc?
Ja na przykład prowadzę dość mocno kanapowo-fotelowy tryb życia i nie mam super szybkiej przemiany materii, bowiem mam nadwagę 6kg, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza, a o dziwo nawet schudłam ostatnio bez żadnej diety czy specjalnego wysiłku fizycznego.
A wracając do postanawiania.
No cóż, dla mnie postanowienia noworoczne są pewnego rodzaju obietnicą. A ja z kolei często łamię słowo dane samej sobie, co w rezultacie prowadzi do niezadowolenia z siebie. A jak tak się złoży kilka niedotrzymanych obietnic, to niezadowolenie przeradza się w 'mały dołek' stanu psychicznego. A w takim stanie jeszcze mam trochę siły i składam kolejne postanowienie, że się poprawię, że coś tam i tak dalej... ale, nic nie wychodzi z tych postanowień i w efekcie pogrążam się coraz bardziej.
I nie wmawiajcie mi, że ja tu bajki wymyślam. W moim przypadku tak to działa. Może nie koniecznie w odniesieniu do postanowień noworocznych, ale czym one różnią się od postanowień, które składamy sobie z jakiejkolwiek innej okazji? Dla mnie niczym. A jako, że nie składam nigdy postanowień noworocznych, jak to się zwykle robi, nie ujrzycie tutaj listy rzeczy do zrobienia wraz z powodami, no, chociaż mogę zrobić jeden maleńki wyjątek: "Żeby życie, które przez ostatnie dwa lata zdołałam postawić na głowie znów stanęło na nogi."
Heh... Widzicie, ja nawet nie umiem porządnie składać postanowień...
Ja na przykład prowadzę dość mocno kanapowo-fotelowy tryb życia i nie mam super szybkiej przemiany materii, bowiem mam nadwagę 6kg, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza, a o dziwo nawet schudłam ostatnio bez żadnej diety czy specjalnego wysiłku fizycznego.
A wracając do postanawiania.
No cóż, dla mnie postanowienia noworoczne są pewnego rodzaju obietnicą. A ja z kolei często łamię słowo dane samej sobie, co w rezultacie prowadzi do niezadowolenia z siebie. A jak tak się złoży kilka niedotrzymanych obietnic, to niezadowolenie przeradza się w 'mały dołek' stanu psychicznego. A w takim stanie jeszcze mam trochę siły i składam kolejne postanowienie, że się poprawię, że coś tam i tak dalej... ale, nic nie wychodzi z tych postanowień i w efekcie pogrążam się coraz bardziej.
I nie wmawiajcie mi, że ja tu bajki wymyślam. W moim przypadku tak to działa. Może nie koniecznie w odniesieniu do postanowień noworocznych, ale czym one różnią się od postanowień, które składamy sobie z jakiejkolwiek innej okazji? Dla mnie niczym. A jako, że nie składam nigdy postanowień noworocznych, jak to się zwykle robi, nie ujrzycie tutaj listy rzeczy do zrobienia wraz z powodami, no, chociaż mogę zrobić jeden maleńki wyjątek: "Żeby życie, które przez ostatnie dwa lata zdołałam postawić na głowie znów stanęło na nogi."
Heh... Widzicie, ja nawet nie umiem porządnie składać postanowień...
Edit z 08.03.2012:
Psyt, to postanowienie... spełniło się :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz