13 maja 2010

Zaśmiecona głowa...

       Dni wolne - bo rok szkolny jako tegoroczna maturzystka mam za sobą. Sobotnia matura ustna z języka angielskiego na poziomie podstawowym zdana na 100%. Reszta przedmiotów pisemnie już zaliczona. Jeszcze tylko egzaminy ustne: rozszerzenie z angielskiego i język polski. Właściwie to nic strasznego. Najgorsze powinnam mieć za sobą.


       Czas wolny pomiędzy egzaminami - więcej stresu i rozczarowań niż ulgi i odpoczynku. Ciągle coś się wali, coś nie wychodzi. Nagle wszyscy mają o coś pretensję. Wcześniej też mieli, ale miałam wymówkę - szkołę. Ponadto teraz ich uwagi - ni stąd ni zowąd - wydają się jakby wyolbrzymione i nie na miejscu.
       Oczekiwanie na testy, egzaminy, wyniki - najbardziej demotywująca i stresująca czynność w tym wszystkim. Nie da się spokojnie czekać na "wyrok". Wyczekując można stracić całą wiarę w siebie, "zapomnieć języka w gębie" - a mimo to ciągle musimy czekać.
       Teoretycznie powinnam się wyciszyć, uspokoić i w skupieniu usystematyzować ostatki niesklasyfikowanej jeszcze wiedzy przed ostatnimi egzaminami. Powinnam, ale nie potrafię. W tę sobotę mam ustny egzamin z poziomu rozszerzonego z języka angielskiego. Niby nic strasznego, bo przecież angielski mam prawie we krwi. I co z tego, kiedy ja sama już nie wiem, co umiem, a czego nie. Niby się nie boję, a jednak.
       Natłok myśli - o wszystkim i o niczym. Nie potrafię się skupić na czymkolwiek. A jeszcze mam tyle rzeczy do załatwienia...



3 komentarze:

  1. Dasz radę! Pokonasz wszystko! A "nimi" się nie przejmuj ;)

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-05-15 22:20]

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko da się pokonać... Chyba.
    A co do postu u mnie... właśnie nie da się porozmawiać. Byłam z nią tego dnia umówiona od 9 miesięcy, nawet i dłużej. Obiecała. Mieszka 250km ode mnie, nie odzywa sie a telefonów nie odbiera, więc jak mam porozmawiać?

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-05-17 16:15]

    OdpowiedzUsuń
  3. Maturzystka, jak to dumnie brzmi. ^^
    Ja się boję... Co prawda mam jeszcze 3/4 lata (zależy, gdzie się teraz dostanę), ale i tak już na samą myśl coś mnie... Ściska.

    Czas to nasz sprzymierzeniec i wróg zarazem. Wiadomo, możemy mieć czas na douczenie się, ale kiedy trzeba czekać na coś stresującego, bądź wyniki, to się on dłuży i jest faktycznie ciężki do przetrwania w stanie trzeźwego umysłu.

    Hah, nawiązuję do Twojego postu i oczywiście, jak to w moim 'świecie bywa', jestem po fakcie. Gapa (ze mnie) ><'

    Widzę, że szablon uległ zmianom ^^

    Właśnie, otóż to- wnioski ze snów. Po to chyba one tak naprawdę są- aby nam uświadomić coś, co tak naprawdę ma dla nas znaczenie, ale nie dostrzegamy tego w codzienności.

    [dystrykt]

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-06-28 13:06]

    OdpowiedzUsuń