3 lutego 2011

Kiedyś nie umiałam pisać. Teraz, też nie umiem.

       Na świecie jest wiele rzeczy i spraw, które sprawiają nam radość. Jest też sporo tego, co przyprawia nas o zawroty głowy. Ja głównie chciałabym się jednak skupić na jednej z czynności, która w zależności od upodobań osoby jest postrzegana pozytywnie, negatywnie, bądź bywa również odbierana jako zupełnie obojętna.
       Mówię tutaj o pisaniu, ale nie jako o czynności, którą zdarza się nam wykonywać nad wyraz często, spisując listę zakupów, wykonując drobne notatki czy rozwiązując krzyżówki.
       Chciałabym skupić tu uwagę na pisaniu - kiedy to siada się nad zeszytem, kartką papieru, notesem czy nawet przed komputerem, lokując swoje palce wygodnie na przyciskach klawiatury i tworzy się. I nawet nie chcę rozprawiać nad tym, co się tworzy, bowiem nie rozchodzi mi się o produkt procesu pisania, a może być on różnorodny: od refleksyjnych zapisków pamiętnikowych, przez poezję, a na książkach kończąc. Ten blog w dużej części także jest jednym z "produktów pisania". Chciałam jednak bardziej poruszyć sam tematpisania jako procesu twórczego.

       Mama kiedyś, po tym jak pokazałam jej swoje stare wiersze powiedziała mi, że każdy z nas w pewnym wieku je pisał. Nie wiem czy każdy, owszem, nie zaprzeczę, a i potwierdzę nawet, że z pewnością wielu z nas. Także ku ścisłości - z tym swoim pisaniem wierszy wcale wyjątkowa nie byłam i zdaję sobie z tego doskonale sprawę. Co prawda, było to jakiś czas temu i często (o ile nie zawsze) powstawało w wyniku nagromadzonych emocji i niezaprzeczalną prawdą jest, że moją "pseudo poezję" pisałam w okresie dojrzewania (emocjonalnego), a przynajmniej na to wskazują daty zamieszczone przy, co niektórych wierszach.
       O ile dobrze pamiętam pierwsze wiersze napisałam, kiedy miałam niewiele ponad czternaście lat, ostatni niedługo przed szesnastymi urodzinami. Teraz z perspektywy kilku lat widzę, jak bardzo dzieckiem ciągle wtedy byłam - nie mówię, że jestem teraz Bóg wie jak dorosła. Kilka dni temu jednak wpadłam na plik z owymi wierszami i zdziwiłam się, że, jako tak porywane emocjami dziecko, mogłam napisać tyle mądrych wierszy. Co więcej, pamiętam jak ich pisanie mnie uspokajało, bez względu na to czy byłam w euforii, czy pogrążona w smutku - pisanie pozwalało mi opanować i nieco lepiej zrozumieć siebie oraz świat, nawet jeśli teksty, które układałam były dość samolubne. Ponadto sprawiało mi to radość, co w tamtym okresie niestety było rzadko odczuwaną przeze mnie emocją.
       Poezja jednak, wraz z ukończeniem szesnastego roku życia, przestała odpowiadać moim "wewnętrznym potrzebom". Zapragnęłam wtedy pisać coś mniej osobistego, coś dla przeciętnego odbiorcy. Zaczęłam pisać opowiadania oparte na światach i realiach wymyślonych przez innych - cóż, był to trochę odtwórczy proces, choć dalej tworzyłam, ale tym razem już nie tylko dla siebie. Może chciałam, by mnie wtedy dostrzeżono, by chwalono i rozchwytywano, pytając kiedy powstanie kolejny rozdział... Może wtedy tego potrzebowałam. Pamiętam tylko, że uwielbiałam spędzać godziny przed monitorem starego laptopa z zacinającą się klawiaturą i wstukiwać kolejne litery, tworząc dalsze przygody poszczególnych postaci. Kochałam odrywać się od rzeczywistości i zapominać o problemach życia codziennego, zatapiając się bez pamięci we własnej fabule. Cieszyły mnie słowa pochwał i krytyki od czytelników... a potem zniknęłam. Zniknęłam z publicznej sfery jako "pisarka" i od tamtej pory pozostałam już tylko "autorką" niezliczonych blogów - "pamiętników".
       Prawdziwe pisanie pozostawiłam dla siebie, tworząc własny świat, własnych bohaterów i koleje ich losu, a wszystko trafia do teczki, choć ostatnio pisałam coraz mniej.
       Onet.pl przyglądał się temu wszystkiemu. Nigdy wcześniej, przed założeniem bloga, nie czułam "pociągu" do pisania. Jedynym wyjątkiem był (i jest) mój pamiętnik, który zaczęłam pisać po długim okresie "zabierania się za to" na początku 2005 roku jako trzynastoletnia smarkula.
       Jednakże nawet wtedy, nie przepadałam za pisaniem wypracowań, a jakakolwiek praca na "narzucony temat" irytowała mnie.
       Zresztą początkowe lata nauki wykazywały, że nie bardzo nadawałam się do pisania. Nie tylko nie sprawiało mi to radości, ale nawet przyprawiało moich rodziców o ból głowy. Do tej pory pamiętam, gdy jako mała dziewczynka, miałam wtedy może jakieś dziesięć albo jedenaście lat, siedziałam z załzawionymi oczyma z długopisem w ręce nad starym zeszytem, a wkoło kręciła się mama, trzymając się za głowę, tata zaś siedział po drugiej stronie stołu, opierając skroń o jedną z dłoni. Miałam napisać wtedy wyprawowanie na język polski, dochodziła pierwsza w nocy, a od kilku godzin nie potrafiłam sklecić jednego, porządnego zdania. Wyobraźnię miałam bujną (co mi zresztą zostało), ale wszystko do chwili, gdy musiałam coś spisać na papierze.
       Nie mam pojęcia, kiedy dokładnie to się zmieniło i jak nauczyłam się przelewać myśli na papier. Wiem, że nie było to dla mnie łatwe, a kiedyś nawet spotykało się z niechęcią.
Zabawne, jak czasem pewne rzeczy się zmieniają.

A Wy? Uważacie, że potraficie pisać? Sprawia Wam to radość? Dlaczego?


6 komentarzy:

  1. Karolina. ;D12.06.2012, 19:02

    Ja za pisanie wierszy nigdy się nie brałam i jak na razie nie zamierzam. Piszę jedynie bloga, wypracowania do szkoły i tradycyjny pamiętnik. I wcale nie twierdzę, że dobrze piszę, bo tak nie jest. [totalnie--zwariowana]

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2011-02-04 13:14]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pisałam wiersze jak byłam zakochana... dość nieszczęśliwie... a potem trochę jak w depresji byłam. Ech, długa historia...

      Wierszy może nie piszesz, ale piszesz bloga i pamiętnik ;) A z tego, co słyszałam, to podobno pomaga rozwinąć styl... choć sama nie wiem. Jakoś patrząc na swój styl chłodnym okiem wątpię by zachęcił przeciętnego szaraka do czytania... Już sama ilość treści może odstraszać :P

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2011-02-06 16:29]

      Usuń
    2. Karolina. ;D12.06.2012, 19:03

      Oj, to rzeczywiście coś poważniejszego..

      Jeśli chodzi o mój styl, to też nie jest interesujący. ;) [totalnie--zwariowana]

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2011-02-06 17:11]

      Usuń
    3. Ale Twój blog czyta się tak lekko ;)
      I nie straszysz potencjalnych nowych czytelników długością postów, może jedynie stażem na Onecie :D

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2011-02-06 18:02]

      Usuń
    4. Karolina. ;D12.06.2012, 19:04

      O, dziękuję. ;) Fakt, staż nieco długi, ale to znak, że dobrze mi się bloguję, przynajmniej tak myślę. ;) [totalnie--zwariowana]

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2011-02-06 18:20]

      Usuń
  2. Ja tam nigdy nie umiałem pisać, chyba już się nie nauczę. Ale nie narzekam, wszak jest wiele rzeczy, które umiem robić, a inni nie. U mnie nowa [trzyminuty.blog.onet.pl]

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2011-02-09 12:11]

    OdpowiedzUsuń