Czyli o tym, jak bardzo sprzęty elektroniczne mnie nie lubią...
A mój laptop wcale nie jest kobietą.
Miało być już dwa dni temu, ale Onet doprowadził mnie do furii. Miało być o czymś innym, ale temat wydał mi się nieodpowiedni w tej chwili. Miało być poważnie, ale najwyraźniej dzisiaj mój komputer robi sobie żarty... dlatego będzie... nijak.
Jestem sobie raczej przeciętnym użytkownikiem komputera ze starym systemem operacyjnym Windows XP Professional Edition z dodatkiem Service Pack 3. Nawet jeśli wliczyć te wszystkie "dziwne" operacje systemowe, które potrafiłabym wykonać, gdybym musiała, to ciągle jestem sobie przeciętnym informatykiem. Nie wiem wszystkiego, ale nie biegnę po pomoc z każdym komunikatem błędu jaki wyświetli mi się na monitorze. Hm, swoją drogą chyba będę musiała zrobić reinstalację systemu, ale wracając do "tematu". Nie posiadam mega obszernej wiedzy w zakresie sprzętu elektronicznego (z ukierunkowaniem na komputery), ale potrafię poradzić sobie z wieloma problemami jakie wymyśla mój laptop. Owszem, czasem rozkładam ręce i zgodnie z prawdą stwierdzam "nie wiem", ale takie sytuacje zdarzają się nie częściej niż raz na kilka miesięcy. Przy czym zwykle kieruję się do siostry albo - jeśli już naprawdę nie mam wyjścia - do Ojca (choć na samą myśl o takiej konieczności mam dreszcze).
Nie żebym nie wierzyła w kompetencje Informatyków po szkole. Choć pewnie coś w tym jest, biorąc pod uwagę, że mój bliski Kolega, sąsiad - humanista, który "robi sobie" policealnego informatyka-grafika, sam opowiadał mi, jak to jego Wykładowca na pierwszych zajęciach z programowania dał im do wypełnienia testy, po czym, po ich sprawdzeniu, ów Pan Wykładowca oświadczył mojemu Koledze, że zdałby egzamin zawodowy! Popatrzyłam na Kolegę z miną "what the fuck?!", a w odpowiedzi na nieme pytanie usłyszałam, że czuł się tak samo, kiedy odbierał sprawdzony test. No hej! Przecież On poszedł się dopiero nauczyć, a jego wiedza w tamtej chwili pewnie niewiele różniła się od mojej, także zaczynam się zastanawiać nad faktycznymi kompetencjami Informatyków po szkole... Heh... nasunęła mi się teraz "śmieszna" aluzja do studiów...
Ale, wracając do blue screena - w większości przypadków sobie radzę, ale mimo to i tak dochodzę do wniosku, że wszelakie sprzęty elektroniczne robią mi na złość. A dzisiaj przypadła kolejka na mojego laptopa. W ciągu 5 minut trzy razy wyświetlił "awarię systemu", resetując się automatycznie zaraz po wyświetleniu komunikatu... Już nawet się nie denerwuję. Zrobię ogólny przegląd systemowy i pewnie będę zachodzić w głowę, dlaczego problem tym razem pojawił się tylko po otwarciu strony internetowej mojej uczelni...
Ciekawe tylko, co będzie następne - moja eMPe trójka?
Wiosną zawiało, zazieleniło się, a ja w końcu przełamałam strach przed zrobieniem szablonu z autentycznym zdjęciem w roli motywu. Ostatnio czuję się tak... pozytywnie, szkoda tylko, że od poniedziałku pogoda średnio dopisuje i mroźny wiatr psuje przyjemność ze spacerów.