8 marca 2012

To ósmego jest jakieś święto?

Czyli, jak umknęło mi, co obchodzimy ósmego marca.

       Wstałam sobie dzisiaj normalnie, rano. Jak to ja, zwlekałam się z łóżka ponad dziesięć minut, rozglądając się przy okazji po pokoju. Tak sobie patrzę i... o!, czekolada na biurku. No, okej. Czekolada jak czekolada, ta była mleczna i markowa. I zaczynam zachodzić w głowę, co ona tutaj robi?
       Ani to moje urodziny, do imienin jeszcze prawie dwa tygodnie. Żadne istotne wydarzenie nie przychodziło mi do głowy. Ani nikt nie był mi nic winny (no może z wyjątkiem przyjaciółki, która wisi mi dwa piwa), ani nie przypominam sobie, żeby ktoś musiał mnie przepraszać, więc... zignorowałam ją i schowałam do lodówki. Wyjaśni się potem...
       I tak sobie minęło troszkę czasu, aż Siostra wróciła ze szkoły, a Mama z urzędu. One dopiero uzmysłowiły mi, że to Ojciec zostawił czekoladę u mnie w pokoju...
       "No, okej, ale po co...?" - zapytałam (czyżby znowu chciał się przymilić starszej córce?), a One dopiero wtedy dały mi jasno do zrozumienia, że chyba zerwałam się z jakiegoś krzaka, bo dzisiaj jest Dzień Kobiet.
       Próbowałam nie dać po sobie poznać zażenowania, jakie mnie ogarnęło. Na śmierć, zapomniałam! Ostatnio w ogóle nie nadążam za lokalnymi dniami świątecznymi. A czekolada, cóż, miło z Jego strony, choć i tak pewnie sam ją zje :P

       Póki jeszcze czas, chciałabym więc złożyć życzenia Wszystkim Kobietom - i tym małym i dużym. I niech Wasi Panowie Was rozpieszczają :)


16 komentarzy:

  1. Ja też zapomniałam, że dzisiaj jest dzień kobiet. Byłam bardziej przejęta czy dzisiaj listonosz przyjdzie, bo czekam na koszulkę z Jack'iem Daniel'sem xD Dopiero później, jak weszłam na twittera było o dniu kobiet i na facebooku mnóstwo stron dodawało życzenia xD No widzisz jak ja nie umiem nie używać 'xD' Muszę się oduczyć. Ja właśnie przez tą anginę nie mogłam na rolkach jeździć, a dzisiaj było pięknie i już wyzdrowiałam :) Czekolady nie jesz, że twój tata ją zje? + Fajny szablon. Pozdrawiam. Themachine

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-08 18:52]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi więc, że nie tylko ja myślałam o czymś innym... Ale racja, gdybym czekała na przesyłkę od listonosza, to pewnie też jakieś "pomniejsze święto" by mi umknęło - co zresztą i tak się stało ;P

      Niektórzy uznają to za grzech, ale jakoś średnio przepadam za zwykłą czekoladą mleczną. Gdyby była z bakaliami, albo chociaż z orzechami to wcięłabym ją sama, a tak... niech jedzą, na zdrowie :)
      Zdecydowanie bardziej ubóstwiam ciasta albo jakieś ciastka z kremami czy nawet cukierki (choć i tych zjem kilka i mam zwykle dość ;P).

      A dziękuję... Choć mnie się wydaje, że jest taki... za mało pamiętnikowy xD

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-08 19:43]

      Usuń
    2. a to uwielbiam białą czekoladę, chociaż inną też nie pogardzę :) z orzechami też lubię, albo Milkę, taką dużą. Chociaż nie wiem czy ona jest jeszcze :) I przez tą twoją notkę o tej czekoladzie naszło mnie na czekoladę i pojechałam z mamą do sklepu i kupiłam sobie, ale nie chce jej jeść, bo chcę schudnąć, a jak ją będę jadła to nic z tego nie wyjdzie xD Staram się ograniczać i słodkie i "xD" haha //themachine

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-08 20:07]

      Usuń
    3. Ja kocham bakaliową *_*
      I teraz też mam ochotę biec do sklepu i sobie kupić jedną :P

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 21:03]

      Usuń
  2. blaulinerin@onet.pl13.06.2012, 18:25

    Uwielbiam Dzień Kobiet. To lepsze święto niż Walentynki, bo ósmego marca dostaję po czekoladzie od każdego kumpla, a trochę ich jest ;D Poza tym podoba mi się twój blog. Trafiłam tu przez twój komentarz u Urodzonego w Grudniu. Ujęła mnie twoja historia, bo moja jest podobna.
    www.blauwelt.blog.onet.pl

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 08:11]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walentynki... Na samo wspomnienie tegorocznych nie wiem czy mam płakać czy się śmiać... A Dzień Kobiet, nie mówię, że jest zły. Sama nie mam nic do tego "święta", ale faktycznie w porównaniu z walentynkami jestem do niego dużo bardziej pozytywnie nastawiona.
      Ha, szkoda, że nie rozpieszczają nas tak na co dzień. Choć z drugiej strony może to i lepiej, że nie dostajemy codziennie słodyczy :P

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 21:13]

      Usuń
  3. urodzony_w_grudniu13.06.2012, 18:26

    To ja tak zawszę robię, np wczoraj mojej mamie dałem czekoladę a potem od razu zacząłem sępić o kawałku sztuk4. No a co do dziewczyn-iskierek to fajnie że są, to sam wiem, ale nie ma ich przy mnie ewentualnie w moich ramionach. A co do "niedoświadczenia i cnotliwości", no kurwełe, ja szczerze mówiąc bardzo bym chciał mieć taką. Ale gdzie teraz znaleźć cnotliwą dziewczynę po gimnazjum...

    Serio się nie całowałaś? No to jest już dziwne ale i kuszące, są ludzie tacy jak ja, którzy właśnie mają inne wartości moralno-miłosno-łóżkowe i bardzo chętnie by schowali sobie taki skarb po ramie przed złą i okropną cywilizacją zachodu i mtv.

    A jakbyś nie pamiętała skąd żem pochodzę zostawiam adres:
    http://urodzonywgrudniu.blog.onet.pl

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 11:00]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, mój Ojciec rozdał trzy czekolady, przy czym jedną praktycznie sam zjadł w całości zaraz po tym, jak wręczył ją Mamie xP Moja i Siostry jeszcze są gdzieś na półce w lodówce, ale pewnie długo nie pobędą...

      A Iskierki są, ale jak wspomniałam, nieźle się z tym kryją... I często bywamy kłamczuchami ;d - w końcu jakoś trzeba chronić własne poczucie wartości i dumę ;>
      No, ale racja, niektóre środowiska jakby zmniejszają prawdopodobieństwo znalezienia takich "perełek".

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 13:29]

      Usuń
    2. urodzony_w_grudniu13.06.2012, 18:27

      Kurwełe Twoje komentarze są chyba dłuższe niż posty. I z drugiej strony kurwełe czemu nie z warszawy?! Nie mam żadnej psiapsióły żeby chodzić na zakupy z mamą jest dziwnie. A co do Twoich doświadczeń to miałem dosyć podobnie. Depresję to ja mam teraz, pseudo-związki przez neta to moja specjalność a moja dziewczyna miała dwie próby samobójcze dosłownie połykała te tabletki gadając ze mną.

      A co do iskierek chowająco-kłamiących to rozumiem że ludzie dziwnie odbierają 20latkę która się nie całowała ale kurwełe ja takiej szukam prawie że i co mogę zrobić? Bez urazy dla rówieśniczek ale jestem znacznie dojrzalszy niż moje pokolenie i szukam kogoś dojrzalszego ale to taaaaakie trudne.

      No i dochodzi kwestia tego że nie jestem idealny pod względem cielesnym. Nie to że ze mnie pasztet czy coś, bo ładny chłopczyk ze mnie(rysy po mamusi) ale niższy i szerszy niż norma przewiduje.

      W ogóle muszę Ciebie dodać do linków bo cofanie się po adres do tamtego komentarza jest nie wygodne xD.

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 15:31]

      Usuń
    3. Długaśne komentarze to jedna z moich specjalności. Na zakupy chodzę z mamą i nie, nie jestem z Warszawy (dobrze zrozumiałam, chodziło Ci o to, że szkoda, że nie jestem ze stolicy, tak?).

      Depresja to jest zołza, lubi wracać nawet kiedy już "zupełnie" się jej pozbędziesz, ponadto atakuje nawet optymistów i robi człowiekowi sieczkę z mózgu... Czasem mam wrażenie, że z niej nie można się do końca wyleczyć :/ To za bardzo zmienia człowieka, jego spojrzenie na rzeczywistość, na życie... Samo zwalczenie jej w sobie, choćby połowicznie, to sporo roboty i, choć jest możliwe, to wątpię, by można było pozbyć się tego cholerstwa na zawsze.

      Cóż, w gimnazjum i liceum też uchodziłam za dojrzalszą (i nudną, bo na imprezy nie chodzi, bo nie pije, nie pali, bo za chłopakami nie gania...), przy czym spora część szkolnego społeczeństwa po prostu mnie nie zauważała... albo była zawistnie zazdrosna, bo znałam nauczycieli, rozmawiałam z nimi, miałam (przynajmniej do połowy liceum) dobre stopnie. Przyznam się, że nie szukałam nikogo na siłę... No, dochodzi jeszcze to, że (przynajmniej u mnie tak było) w szkole sporo osób z rozumem nie obnosi się z tym jakie są i ciężko czasem do nich dotrzeć. Choć powiem, że z czasem tworzą się pewne sfery zrzeszające ludzi o podobnych upodobaniach, poglądach, zainteresowaniach, a to pomaga (choć bywa, że to dość "zamknięte" sfery), zresztą bywa też tak, że podobni ludzie się jakoś tak... odnajdują. No, tak przynajmniej u mnie to było... Najpierw przyjaciółki, potem mała paczka na osiedlu, znajomi o podobnych upodobaniach na uczelni... A teraz mam, zakochałam się w młodszym o pół roku Koledze o przeciwnym poglądzie na świat z podobnymi zamiłowaniami -.- Gdyby tylko nie był tak tym moim "wyznaniem" zdziwiony/przerażony, to może by coś z tym zrobił, a tak pewnie skończę z sercem w rozsypce :/
      Ale wierzę w miłość i chyba nigdy nie przestanę.
      Wygląd... wygląd jest drugorzędny, przynajmniej dla tych, które cenią sobie szczerość, humor, pogodę ducha i cały wachlarz cech - osobowość :) Poza tym są dziewczęta, które lubią "większych" chłopaków, a są też takie, które wolą chudych, więc nie trzeba się przejmować i starać coś z tym zrobić na siłę. Kluczem jest akceptacja samego siebie, i nagle wydajemy się jakby piękniejsi światu ^^

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 20:52]

      Usuń
  4. No mi o taki rzeczach raczej nie zdarza się zapominać aczkolwiek jak widać nie jest to nie możłiwe ;p A zakochana z wzajemnością ;) ? Ja na chwilę obecną szukam miłości, ale jakoś nie mogę znaleźć...
    mea-commentarius.blog.onet.pl

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 17:42]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się zdarza, całkiem często zresztą zapominać o datach, rocznicach i w ogóle tracić rachubę czasu...
      Byłoby pięknie gdyby to było z wzajemnością, naprawdę. Choć nie wykluczone, że On też mnie lubi, to jestem w kropce. Obawiam się, że skończę ze złamanym serduchem, bo On, choć może i nie skreślił mnie, to i nie zaakceptował... Takie zawieszenie...

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 20:25]

      Usuń
  5. wpoprzekczasu@op.pl13.06.2012, 18:30

    Witaj,
    Ja też zapomniałam o tym święcie, dopiero mąż jak wracał rano z pracy obudził mnie bukietem tulipanów i kubełkiem frytek :)

    Co to za las w którym jesteś? Są w nim drzewa? Bardziej te kłujące iglaste, czy te z owocami, które Ci smakują?;>

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 18:39]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toć to raczej las mieszany. Tam klon, tu dąb, a obok sosna... Jakieś krzewy niżej rosną i łatwo się zgubić, ale chyba dobrze mi tu było... No, ale jak sobie przyrzekłam, że ten rok będzie rewolucyjny i pełen zmian, to opuszczę swoje "znane" tereny i pójdę na tę polanę z tymi ludźmi...

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 21:26]

      Usuń
  6. No właśnie,a zawiedziona byłam że nie odwiedzę Cię,ale miałam nadzieję że jeszcze kiedyś wpadniesz i zostawisz adres :P
    Ja kwiaty dostałam dzień wcześniej od swojego chłopaka,a w domu tyle co życzenia,ale liczy się pamięć.
    Pozdrawiam.
    http://zapiski-panny-s.blog.onet.pl/

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-09 21:42]

    OdpowiedzUsuń
  7. wpoprzekczasu@op.p13.06.2012, 18:31

    Na polanie zawsze jaśniej ;)
    Ale bardziej czuć deszcz, niż pod drzewami ;)

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2012-03-10 16:30]

    OdpowiedzUsuń