15 czerwca 2012

Odnowa biologiczna starego kaloryfera i potyczka z HTMLem

Moja Mama stwierdziła, że czas najwyższy dokończyć remont - przynajmniej na tyle, na ile się da, a nie na ile się chce. Bo od siedmiu lat nikomu - ze wskazaniem na mojego Ojca - się go dokańczać nie chciało. 
Nie ma sprawy, myślę sobie, w końcu ja malować zawsze lubiłam, a przenoszenie mebli, zapach farby czy kleju, pył, kurz i ogólny bałagan mi nie straszne, zaś mieszkaniu przyda się małe odświeżenie. Nie lubię tylko hałasu jaki towarzyszy wierceniu, szlifowaniu, przycinaniu i tym podobnym - ale hałas można wytłumić, zagłuszyć parą słuchawek na uszach.
I tak od trzech dni w całym mieszkaniu unosi się intensywny zapach farby. Nie, to nie śmierdzi - przynajmniej nie dla mnie. Ja lubię ten zapach świeżo malowanych powierzchni. I tak wczoraj przyszła kolej na drobne odświeżenie starego kaloryfera w moim pokoju - jako że na nowy nas nie stać, a żeberka (niegdyś białe) zaszły rdzawym odcieniem, stanęło na odmalowaniu.
Ja uradowana, że będę mogła sobie pomazać pędzlem, Mama ucieszona, bo ktoś ją wyręczy, a Ojciec - On udawał "inżyniera" i sypał wskazówkami jak malować, które nie wniosły nic nowego do mojej wiedzy o malowaniu, no ale Inżynier musiał nadzorować.
No okej, przyznaję, że farba była nie tylko na kaloryferze i rurkach. Po malowaniu miałam posrebrzane paznokcie, palce, dłonie... nawet gdzieś dotknęłam się łokciem, ale strat materialnych innych niż ubrudzone w farbie, stare spodnie dresowe nie odnotowano.
Teraz w pokoju mam siwo-srebrny kaloryfer starego typu (oraz rury w tym samym kolorze biegnące od i do niego przez połowę ściany). Wygląda całkiem dobrze. Efekt jest może nietypowy, jak na żeński pokój, ale z pewnością kontrast pomiędzy (nijaką) białą ścianą i siwo-srebrnym kaloryferem jest interesujący. Muszę przyznać, jest inaczej, ale dobrze i podoba mi się.

Przeniosłam już wszystko, co mogłam przenieść ze starego bloga. Myślałam jak powinno to wszystko wyglądać tutaj i tak bez pomysłu przeglądałam różne opcje. Zajrzałam nawet w kod HTML szablonu, zmieniając drobne opcje, nie żebym go w całości rozumiała...
Kurcze, to takie... niefajne uczucie. Z blogiem Onetu mogłam zrobić co tylko przyszło mi do głowy. Nawet jeśli moje szablony zwykle były klasyczne, bez komplikacji wiedziałam jak ustawić wszystko do kupy, znałam prawie wszystkie sztuczki kryjące się za niestandardowymi layoutami stron... Ale w zderzeniu z HTMLem jestem prawie bezradna... Wiem, mogłabym wybrać jeden z proponowanych szablonów w kreatorze i dopasować te opcje, na które pozwala mi Kreator Szablonów Bloggera, a do reszty (której bez ingerencji w kod HTML zmienić nie mogę) przywyknąć. Albo mogłabym poszukać gotowego szablonu w sieci. Mogłabym. Ale nie chcę. Nigdy nie korzystałam z gotowych szablonów. Nie lubię tego, to zupełnie jakbym miała okraść kogoś z jego pracy. Albo nosić cudzą bieliznę... Nie.
To jest... dziwne, głupie, żenujące, irytujące. Ale inaczej nie potrafię.
Dlatego będę musiała poszukać jakiegoś kursu HTMLa dla opornie leniwych internautów. No chyba, że ktoś jest skrytym geniuszem HTMLa i udzieli kilku darmowych wskazówek... lekcji. 
Nie? No, ja też tak myślałam, ale gdyby ktoś spotkał się z jakimś sensownym poradnikiem HTMLa, to chętnie go sprawdzę :)

10 komentarzy:

  1. Ciężko pożegnać się z Onet Blogiem. No ale sam nas do tego zmusił. A co do szablonu - to rzeczywiście trzeba się przestawić. Ale i tak najgorzej z szablonami jest na blox.pl - chciałam tam sie przenieść, ale nic nie pojęłam. Nie znam się na HTMlu ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z Onetem tym ciężej się pożegnać, jeśli ktoś przywykł przez lata do blogowania w tamtym serwisie... Ale, to co tam się dzieje, tylko sprowadza mnie do myśli, że Oni nas tam nie chcą. Zupełnie jakby im nie zależało na blogerach.

      Nie wiem jak jest na blox.pl, ale jeśli tan jest czysty html to rzeczywiście, nic prostego. Google przynajmniej dał nam "kreatora szablonów" i korzysta z własnych, uproszczonych skryptów w kodzie html.

      Usuń
  2. Ja tam nie potrafie nic zrobic z HTMLem- jestem zbyt tępa na to xD Mój szablon może nie jest jakis wybitny, ale mi tam sie podoba, nie jest za słodki, ani zbyt mroczny. Taki w sam raz ^^ twój za to jest teraz taki fajnie energetyczny, jak po wypiciu Tigera :D A co do kaloryfera- to fajny kolor wybrałas- ja mam biały haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, wiesz, Twój szablon wygląda jak Twój, a nie... ja nawet nie mam pomysłu na wygląd tego bloga... a jak w końcu się zdecyduje, to pewnie stwierdzę, że i adres zmienię...
      Energetyczny? xD A mnie właśnie irytuje, bo jest taki "nie mój".

      No, mnie też się podoba mój "nowy-stary" kaloryfer ^.^

      Usuń
  3. Weź, jak ja tak patrzę, to nagle sobie uświadamiam, jak bardzo mój szablon jest prosty i taki, eee, dziecinny.

    A co do remontu, to mój remont, trwał, aż części z pierwszego, trzeba było remontować, teraz zaczyna się etap trzeciego remontu więc, hmm, dobranoc sąsiedzi :3

    Twój UwG :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tego remontu "końca nie widać"? ;>

      A Ty o szablon nie narzekaj, bo to jest - jak kto lubi, tak ma. A ja chcę mieć coś, co mnie się będzie podobało, będzie przy tym wyglądało porządnie, może nawet profesjonalnie i w ogóle... perfekcjonizm jest i wadą, i zaletą.

      Usuń
  4. Kurshtml.boo.pl - masz tam i html, i css. Bardzo przydatna strona, wiele się z niej nauczyłam (zawsze z niej korzystalismy na lekcjach TI) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie :) Jak będę miała chwilę, to z pewnością zajrzę.

      Usuń
  5. Jejeje Ty też przeniosłaś się tutaj ^^
    Dodaję do linek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no przeniosłam... Onet już nie tyle co mnie zirytował, co mnie po prostu zawiódł... oszukał w pewnym sensie - a przynajmniej tak się czuję, jako blogerka, która zaczynała z Blog.Onetem kilka lat temu... Ale swoje żale zdążę jeszcze wyrzucić...

      Usuń