Woda już się gotuje, zaraz czajnik oznajmi, że zaczęła wrzeć. Wyciągam swój ulubiony kubek z logo uniwersytetu, o którym nawet nie miałam co marzyć ze względu na koszty rekrutacji, a potem ewentualnego studiowania w innym mieście - ale, to było, minęło, żyję dalej, teraz mam odrobinę inne cele.
Sięgam po słoik z kawą rozpuszczalną, tak, ja piję to badziewie z Biedronki. Jeszcze chwila i czajnik zacznie śpiewać.
Jedna łyżeczka kawy, trzy cukru (do herbaty dwie), trzy czwarte kubka zalać wodą, dopełnić mlekiem, zamieszać i napój gotowy do natychmiastowego wypicia.
Zabiłam ducha kawy, kolejnym kubkiem zabielonego czegoś z kofeiną. I tylko Mama kręci głową z dezaprobatą, widząc jak zalewam sobie piąty z kolei kubek kawy, a kiedy przechodzę obok niej, słyszę "serce ci wysiądzie".
Może. A może nie. Jeśli kawa mnie nie zabije, to zrobi to cukrzyca, o której jeszcze nic oficjalnie nie wiem albo jakieś inne cholerstwo - przecież, ile to już lekarze u mnie wysnuli podejrzeń - tarczyca, astma, prawdopodobieństwo czerniaka w każdym większym pieprzyku, a to zaledwie wierzchołek góry lodowej...
Ale pomyślę o tym jutro, a za dwadzieścia lat będę przeklinać swoje niedbalstwo.
Teraz, jeśli pozwolicie, zajmę się moimi jutrzejszymi zaliczeniami.
Ja tam nie lubię kawy. gdy potrzebuje energii kupuje sobie energetyka (w biedrze xD). Ogólnie jestem uważana za herbatoholiczkę, ale to podobno nie groźne.
OdpowiedzUsuńW każdym razie nie będę ci truć jak to źle robisz pijąc tyle kawy. To twoje zdrowie, twoja sprawa i twoja kawa ^^
PS. Ja tam wole umrzeć na raka. Może już zacznę sobie jakiegoś hodować. Takie małe zoo w środku- jak to mówił mój kolega.
A tak, ale wiesz, energetyki też mają kofeinę ;d
UsuńHerbata podobno jest niegroźna, o ile nie dorzucasz do niej cytryny xD
Aj, ja doskonale wiem jak bardzo źle robię, ale będę się martwić za jakiś czas, teraz muszę przetrwać sesję, a kawa to przyjaciel (przeciętnego) studenta @.@
Hm, Ty też widzisz pierwszy akapit na białym tle? oO"
Energetyki są bardziej smakowe. Poza tym jak dobrze, że nie łączę cytryny z herbatą. Jestem jebanym geniuszem xD
UsuńWidziałam, ale teraz jest już dobrze.
No, a ja właśnie mam jakieś uprzedzenie do tych smakowych energetyków... może dlatego, że dotychczas trafiałam na takie paskudnie landrynkowe i mdłe. A do kawy się już przyzwyczaiłam.
UsuńHaha, a moja Mama dorzuca cytrynę :x
No, już dałam radę to naprawić... choć dalej nie wiem, dlaczego zaznaczał tekst białym zakreślaczem :/
Lepiej przywitać śmierć z kubkiem kawy w dłoni niż z gołymi rękami, ot i co!
OdpowiedzUsuńWiesz... Tak sobie przeczytałam twój komentarz, przeczytałam i... Jejkuuuu *.* Sklepy z elektroniką/grami/książkami, F1, fangirlowanie do ukochanych Japończyków i przeklinanie laptopa, na którym nie działają najnowsze gry - MOJA BRATNIA DUSZO, rozumiem cię tak bardzo, że to aż boli *_*
Oj tak, lepiej z kubkiem kawy :)
UsuńA no, bratnie dusze czasem łatwiej znaleźć w internecie.
Bo jak to ja odpowiadam na pytanie: "Gdzie się takie dziewczyny chowają?", no jak to gdzie? W domu albo między regałami w Empiku :P
Od czasu do czasu lubię sobie strzelić kawkę z mleczkiem. Na co dzień miłuję herbatę ;p
OdpowiedzUsuńA co do chorób już dawno wyparłam je z pod świadomości.
Moja Mama też woli herbatę, ale ja się uzależniłam od kofeiny ;d
UsuńOj ja tam za kawą nie przepadam :D
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam, ale jak nudny byłby świat, gdybyśmy wszyscy lubili to samo, nie? :)
Usuńno racja ;)♥
UsuńWszyscy umrzemy, czy to ważne na co?
OdpowiedzUsuńAh, to nie miłe, że musisz zostawić swoje marzenia z powodu finansowych. I to takie marzenia, które powinny być zawsze realizowane.
A kawa, kawa, kawa, już tyle lat jak nie mogę się do niej przełamać. Ale to podobno dobrze.
Myślę, że nie ma sensu odmawiać sobie drobnych przyjemności tylko dlatego, że skrócą mi życie o 3 lata. A przynajmniej nie chcę ich sobie odmawiać w tej chwili.
UsuńAno, bywa, to smutne, ale życie nas nie rozpieszcza, a moje marzenia są czasem po prostu zbyt drogie na obecne możliwości finansowe moich rodziców, ale nauczyłam się z tym żyć i nie zadręczać z tego powodu.
Ja do kawy przełamałam się przed maturą i już mi tak zostało. Najpierw przed egzaminami, potem przed kolokwiami, potem żeby nie usnąć w nocy i tak poszło, teraz nie wyobrażam sobie poranka bez kubka kawy. A jeśli mi szkodzi, cóż, biorę na siebie te konsekwencje.
Dziękuję za odwiedziny ^^
Nie pozwolimy.
OdpowiedzUsuńNie, za 20 lat kogo ja będę czytał? Hmm?!
Ojejciu, skoro tyle u Ciebie podejrzewają. To ja to jestem chyba już zombi. Serio, boję się iść do lekarza trochę.
No ale cóż, na coś trzeba umrzeć.
Ojej, a myślałam, że taką jak mnie można zastąpić ;P
UsuńTak, podejrzewają sporo, ale ja umrę na zatrucie kofeinowe - z wyboru ;d
No nie da się, jak widzisz :P
UsuńNo tak, to taka super śmierć. xD
Miło słyszeć :)
UsuńNo, ewentualnie umrę z nerwów powodowanych sesją studencką >.<
Wiem, że miło, lubię mówić miłe rzeczy :3
UsuńOj nie, to za szybko, za 20 lat chcę Cię czytać!
No dobrze już, postaram się żeby mnie sesja nie zabiła.
UsuńNo widzisz, UwG nie tylko pociesza, ale również odpędza zagrożenia śmiertelne.
UsuńJestem niczym średniowieczne prawo, za nieudaną próbę samobójczą każę straszliwą śmiercią, a za udaną, śmiercią rodziny. Mniam :3
Ja się z własnej woli na tamten świat nie wybieram. Także w moim wypadku próby samobójcze odpadają. Sesja jest zagrożeniem zewnętrznym, niezależnym ode mnie :( ale obiecuję, że mnie nie zabije, przynajmniej jeszcze nie teraz ;P
Usuńwow, 16?! Nie wygląda na tyle, zdecydowanie!
OdpowiedzUsuńNa coś trzeba umrzeć. Lepiej od kawy niż zazdrosnego kochanka na przykład.
OdpowiedzUsuńA, tak, też wolę od kawy ^^
UsuńI kawa też jest smaczna, czyli w sumie zanim nas zabije to trochę się porozkoszujemy jej smakiem :)
UsuńSmaczna i pobudza :) Już nieraz uratowała mi skórę przed zaśnięciem nad jakąś pracą.
UsuńKawa, kawa, kawa. God, dzięki za ten wspaniały napój. I w sumie mam trochę w nosie, że tabletki, które biorę nie powinny być mieszane z kofeiną. Jej cudowne działanie wynagrodzi mi nawet śmierć poprzez nadczynność serca <3
OdpowiedzUsuńOj tak, sama się zastanawiam czy nie mam już jakichś problemów kardiologicznych, ale chyba nie chcę wiedzieć, jeszcze nie teraz. Obecnie odprawiam kolejny rytuał parzenia kubka kawy i "Bogu niech będą dzięki za ten napój" - mimo że nie jestem zbyt religijna.
Usuńdzięki, dzięki<3
OdpowiedzUsuńA mnie jakoś kawa brzydzi. Ale muszę czasami z przymusu ją wypić, aby przetrwać noc..
OdpowiedzUsuńJa z początku też średnio przepadałam za kawą, ale od matur - kilka lat temu - tak jakoś mi zostało, trzeba było się jakoś utrzymać w stanie trzeźwości umysłowej ;d
Usuń