30 czerwca 2010

Maturalnie...

       Miałam kilka przygotowanych tematów na wpisy, ale będą musiały one poczekać. Otóż fakt z ostatniej chwili: są wyniki matur pisemnych!


        Dziś, ni stąd ni zowąd, postanowiłam nieco wcześniej wstać. W miejscowości, w której mieszkam pogoda dopisała dość mocno, co od razu wprowadza człowieka w dobry nastrój. Jak nigdy wygrzebałam z najgłębszych zakamarków szafy jedyną spódnicę dżinsową, jaką posiadam. Pomyślałam, że od czasu do czasu też mogę wyglądać ładnie. Ubrałam jeszcze zieloną zwiewną bluzkę na ramiączkach i szpilki. Zgarnęłam z półki dowód osobisty, czego też nigdy nie robię i jakoś tak niby od niechcenia poszłam do mojej byłej szkoły, która tak nawiasem mówiąc, mieści się w dużym kompleksie budynków po drugiej stronie ulicy (tak, widzę ją z okna swojego pokoju).
        Warto zaznaczyć, że zanim wyszłam z domu nie włączałam ani radia, ani telewizora. Nawet komputer spokojnie jeszcze sobie drzemał po wytężonej pracy dnia uprzedniego.
Poszłam do szkoły w błogiej nieświadomości.
        I są. Wyniki matur 2010. Dowiedziałam się o tym zamieniając kilka słów z jedną z koleżanek z byłej klasy na parkingu przed szkołą.
        Idąc korytarzem, przeszył mnie dreszcz niepewności, wszystko minęło, kiedy przekroczyłam próg sekretariatu.


        Mój status maturalny: zdałam!
Wyniki z egzaminów pisemnych: język polski ponad 60%, matematyka prawie 60%, język angielski: poziom podstawowy 96%, rozszerzony 69%


        Wyniki z angielskiego mnie cieszą, reszta... no cóż. Zawsze mogłam wyjść lepiej (ech ta ambicja), ale tu mam znowu efekt moich trzyletnich wakacji.


Trzymajcie się Miśki ;) Idę oblać maturę ^^

16 komentarzy:

  1. dede11@buziaczek.pl12.06.2012, 15:21

    Gratuluję !!! :))
    Hmm.. może i łatwiej gdy ktoś nami steruję , ale czy łatwiej zawsze oznacza dobrze.. ?

    picoviny.

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-01 22:12]

    OdpowiedzUsuń
  2. w takim razie gratuluję :P mnie angielski rozszerzony poszedł dosc słabo... ehhh a na co chcesz isc na studia?

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 09:30]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chciałam na filologię angielską, ale musiałabym do tego jeszcze polski dobrze napisać, a mój wynik jest - nie czarujmy się - słaby.
      W każdym razie składałam papiery głównie na kierunki filologii angielskiej profilu tłumaczeniowego (z różnymi dodatkami :P np. z arabskim/ chińskim).
      Szczerze przyznam, że teraz żałuję iż nie uczyłam się w ogóle w ciągu tych trzech lat liceum :\

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 17:38]

      Usuń
    2. chinski i arabski xd kobieto... tego sie da w ogole nauczyc?:P:P

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 18:45]

      Usuń
    3. A właśnie, że się da! :D
      Chciałam iść na japonistykę, która jest tylko na trzech uczelniach państwowych (w Krakowie, Warszawie i Poznaniu), ale na Jagieloński mama mnie nie puściła, to raz, a dwa, że kasy mało i trzeba oszczędzać (nawet na wpisowym).
      A arabski to całkiem ciekawy język :D Chiński jest etymologicznie zbliżony do mojego ukochanego japońskiego, także tutaj właściwie tylko znaki czyta się inaczej. Hindi też byłoby ciekawym rozwiązaniem, ale na uczelni tego nie było D:
      Poza tym, mam fioła na punkcie orientu xD

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 18:55]

      Usuń
    4. widze nawet po szablonie, ze masz fioła;p
      no coz... jak kto woli ;d moj brat mowi po rusku np. ;D
      a ja umiem sie przywitac po turecku : merhaba ;D

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 19:03]

      Usuń
    5. No i pozytywnie! Angielski to już stara oklepana szkoła. Angielski (ewentualnie niemiecki) znają właściwie wszyscy (no nie licząc moich babć :D, ale one pewnie ruski znają :P) i tutaj niczym się nie zabłyśnie. Języki nadzwyczajne i niezwyczajne - to jest coś ^^
      Nawet francuski jest już czymś więcej niż stary, dobry, oklepany angol :P
      Choć w sumie, angielski to teraz już praktycznie obowiązek xP
      No dobra, niech będzie, ewentualnie niemiecki (nie znoszę niemca :d).

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 19:18]

      Usuń
    6. tez nie znosze niemca, ale w sumie moglabym sie go wreszcie nauczyc... bo teraz to tylko scheise scheise ;p czy tam przez ss. sama nie wiem xd
      ja bez ang bym nie mogla zyc ;p teraz bez tego to jak bez reki...

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 19:21]

      Usuń
    7. Właściwie to nie wiem jak się pisze "szajse" xD Może faktycznie przez szarfes s. Wychodzi na to, że mam tak samo jak Ty. Nie znoszę niemieckiego, ale w końcu mogłabym się go nauczyć, dla świętego spokoju :P
      Też bez angola bym chyba zginęła. Wszędzie angielski, w grach, w filmie, w muzyce, w książkach, w internecie.
      Normalnie jeszcze trochę i angielski będzie naszym drugim językiem narodowym :D

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 19:27]

      Usuń
    8. ja sie nie zdziwie... najpierw nam wprowadzą euro, a za kilkaset lat wszyscy beda kosmopolitami, jedna wielka ziemska wies i jeden jezyk, i to bedzie angielski;p

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 19:28]

      Usuń
    9. I tak oto angielski zawładnie światem xD
      A euro jakoś mnie nie przekonuje, ale cóż, świat idzie do przodu, czy tego chcę czy nie. Chyba jestem nieco konserwatywna, ale lubię nasze złotówki :P

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 19:32]

      Usuń
  3. Nie no, jak ja bym miała widok na szkołę ze swojego pokoju, chyba wyniosłabym się z niego w trybie natychmiastowym, albo zamalowała szybę w oknie na czarno. Co do wyników - jestem pod wrażeniem twojego angielskiego! Ja, chociaż uczę się tego języka sześć lat, bo od pierwszej klasy, a nie potrafię zbyt dużo powiedzieć ^^"
    ~~
    Aw, jak miło spotkać kogoś, kto rozumie moją pasję do muzyki. I tak, Visual mnie kręci nieprzerwanie od dwóch lat ;] Zazdroszczę, że masz w okolicy taki zespół. U mnie, na prawie 20 000 osób, j-rockiem "zajmuję się" tylko ja i moja przyjaciółka. Toż to straszne jest! Zawsze, jak znajdę w internecie kogoś z podobną pasją, okazuje się, że owy ktoś mieszka na drugim końcu Polski =_="
    Nie masz czego mi zazdrościć, a propo nauki japońskiego. Leniwa jestem, w ciągu półtora roku przerobiłam 3 lekcje kursu podstawowego, więc zbyt dużo nie umiem. Aw, ja też zamierzam pójść w przyszłości na japonistykę! Jak uda mi się pozdawać szkoły, hihi. A jak w twoim przypadku, nie będę miała pieniędzy (co w sumie jest nawet bardziej niż prawdopodobne =_="), to będę zmuszona powiedzieć - baibai japonistyko!
    Wiesz, przeczytałam wszystkie twoje posty i podstrony i muszę przyznać, że też pomyślałam o tobie jak o bratniej duszy. Tak jakoś... Czułam się trochę, jakbym czytała swoje własne przemyślenia o0

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 09:34]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze szkołą widzianą z okna można żyć. Poza tym, że tak długo jak będę zajmowała ten mały, cudny, mój pokoik, tak długo po spojrzeniu z okna w prawo będę widziała szkołę to ma to swoje plusy.
      Wracanie ze szkoły nie zajmowało dużo czasu i umęczona po lekcjach nie musiałam się tłuc autobusami. To samo tyczyło się dojścia do szkoły. Wystarczyło wstać 20 minut przed ósmą, żeby zdążyć w ospałym tempie okiełznać się na wyjście do szkoły [no chyba, że makijaż, ubieranie, śniadanie - o ile ktoś je jada i inne czynności nie zajmują zbyt wiele].
      Poza tym zawsze jak czegoś zapomniałam mogłam skoczyć po to do domu bez obawy, że się spóźnię [choć i tak się spóźniałam ;p], no i jak dajmy na to miałam w-f, bądź bardzo dużo zajęć to mogłam sobie ten strój gimnastyczny wziąć bezpośrednio przed zajęciami, albo zostawiać nadmiar książek w domu [szafek u mnie w szkole nie było - tylko sportowcom się należały].

      ~~

      No Sosnowiec, Katowice, Dąbrowa Górnicza, Będzin - duże są te miasta [ja mieszkam w tym pierwszym], co z kolei prowadzi do tego, że ciężko nawet wyczaić czym się kto interesuje. Ja na przykład nie wyróżniam się praktycznie niczym z wyglądu, a j-rocka słucham na przemiennie ze wszystkim, co mi wpadnie w ucho [czasem nawet muzyką "klasyczną" (nowoczesne ujęcie muzyki poważnej) nie pogardzę jeśli coś mi się spodoba].
      Nie przejmuj się faktem, że ktoś z podobnymi pasjami mieszka na drugim końcu kraju ;) Naprawdę, ja na przykład większość ludzi, z którymi właściwie mam jakieś tematy do rozmów znam z sieci, a mieszkają oni w dużej części daleko [np. Bydgoszcz, Szczecin, Gdynia, Warszawa]. Szczerze powiem, że wolę znać tych ludzi choćby nawet tylko poprzez sieć, niżeli wcale ;)

      Pozdrawiam

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 18:30]

      Usuń
  4. Ach, skleroza nie boli, ale kradnie czas =,=
    Nie wiem, czy mnie pamiętasz, jestem z bloga okashii-hanashi .

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 09:50]

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm, gratulacje! ja na szczęście będę pisała swoją amturę dopiero za kilka ładnych lat ;)) pozdrawiam;* /iziabella.blog.onet.pl

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 15:31]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka ładnych lat powiadasz.
      No a ja powiem tylko, że jak skończyłam gimnazjum to też tak mówiłam. Potem w drugiej klasie ciągle było - a bo do matury jeszcze rok, jeszcze dużo czas.
      Nim się obejrzałam musiałam zabrać ze sobą dowód i udać się na salę gdzie odbywał się egzamin maturalny.
      Ale z drugiej strony, trzeba być pozytywnej myśli ;)

      Pozdrawiam.

      [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-07-02 17:29]

      Usuń