13 czerwca 2012

Zapychacz numer... a nie, numer jest nieistotny

Sentymentalizm jest strasznie męczącą przypadłością. A przynajmniej ta odmiana, której ja doświadczam. Przywiązywać się do niematerialnych rzeczy, które można stracić w mgnieniu oka...

Cóż, mówię teraz o moim przywiązaniu do treści jakie to skumulowały się na moim blogu przez te wszystkie lata jego "prowadzenia" - zarówno moich postów jak i komentarzy pod nimi. Każde słowo ma dla mnie magiczne znaczenie. Coś, co tak naprawdę zawsze tylko ja będę rozumiała czytając tamte wypowiedzi i opinie pod nimi.

Dlaczego o tym mówię? Bo postanowiłam, że skoro mam się przenieść, to nie chcę tak po prostu zostawić tamtego miejsca - znaczy zostawię je, a ono zarośnie chwastami niczym zaniedbany ogród - ale nie chcę rozpoczynać tutaj kompletnie od zera. Chcę mieć tu swoją historię, opinie, które cenię, nawet jeśli się z nimi nie zgadzam. Chcę by to wszystko było TUTAJ ze mną. Dlatego postanowiłam przenieść wszystkie wpisy i zamieszczone pod nimi komentarze, by chociaż skrawek przeszłości mieć ze sobą - ot tak, na wszelki wypadek, gdyby jakimś dziwnym trafem tamten kawałek sieci przestał nagle istnieć.

Teraz trochę ponarzekam jakie to czasochłonne i chwilami nużące... Że aż się płakać chce. Taki marny los sentymentalisty.
Nie żebym tego nie przewidziała... ale po przeniesieniu połowy komentarzy mam dość. Chcę zniknąć, a to dopiero początek "męki" z nowym kątem w sieci.
Prawdopodobnie powinnam teraz siedzieć i czytać notatki z językoznastwa, żeby zaliczyć zbliżający się egzamin, ale nie! Ja muszę się "katować" sentymentami do rąbanego bloga!
Moje podejście do sprawy nieraz mnie dołuje... przeraża... dziwi. Sama już nie wiem... Chcę żeby ten blog był idealny, ale nim to nastąpi... 
Ech, jestem niewdzięczną małpą, która lubi narzekać, a potem przyzna, że zrobi to po swojemu, pomimo ciągłych narzekań na wybraną metodę działania.

Ciągle nie wiem jak ma wyglądać ten blog :/

3 komentarze:

  1. Wow jestem pod wrażeniem, że chce Ci się to przenosić! Mi też żal starego bloga, starych wpisów, ale w statystykach zauważyłam, że ktoś wchodzi na stare posty, które były niby niedostępne - musiał mieć bezpośredni link. Dlatego wyłączyłam opcję postów na Onecie. Narazie są one dla mnie dostępne, może kiedyś dojrzeję, porzucę sentymenty i usunę na zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nic innego jak mój upór i przeświadczenie, że bez tego czułabym się tutaj łyso.
      Może kiedyś będę potrafiła usunąć starego bloga w cholerę i z czystym sumieniem stwierdzić, że to jest mało istotne, nieważne. Póki co, to wszystko, co przeszłam z tamtym blogiem jest zbyt świeże, zbyt mocne bym mogła tak po prostu się od tego odciąć. Usuwając go czułabym się jakbym odrzucała swoją przeszłość, to kim byłam i kim się stałam, a tego nie umiałabym i nie chcę robić.

      Usuń
  2. Nie wiem co napisać. Ja tez w sumie jestem sentymentalna... Co niestety zabiera mi miejsce na książki. Chodzi o to, że każdy rysunek, który narysowałam trzymam w segregatorach. Mam tam nawet pracę z okresu kiedy miałam 9-10 lat. Lubie patrzeć na to jak poprawiła mi się kreska, rysować od nowa stare koncepty... Każdy z nas jest sentymentalny na swój sposób, każdy chce zatrzymać kawałek swojej duszy, która włożył, jak ty- w notkę lub jak ja- w bazgrołka. To nie jest dziwne- nic co ludzkie nie jest dziwne.

    OdpowiedzUsuń