16 stycznia 2010

Studniówka nie dla każdego

  Jak już wcześniej pisałam jestem w trzeciej klasie liceum. W tym roku czeka mnie matura (jeśli zostanę do niej dopuszczona), no i wielu powiedziałoby - studniówka. Większość z Was słysząc 'studniówka' wyobraża sobie siebie w ślicznej sukience i nowych butach bądź w świeżutkim garniturze z ładną dziewczyną albo przystojnym chłopakiem u boku, bądź w przypadku osób nieco starszych wspomina swój bal maturalny, czyż nie? Jednakże, co pozostaje osobom, których nie stać na jednorazowe szaleństwo? Bądź mają coś ważniejszego do zrobienia niżeli studniówka? Co z nimi?
Otóż to. Jestem jedną z tych, którzy nie byli w stanie pójść na ten jedyny w swoim rodzaju wieczór.
   Przyczyna była prosta - problemy finansowe. Nie ma nikogo, kto mógłby wziąć na siebie winę za taki stan, bo to niczyja wina. Tak jest i już. Nic chwilowo tego nie zmieni. Praktycznie od początku roku szkolnego wiedziałam, że nie pójdę na studniówkę. Nie byłam zła z tego powodu ani nie było mi przykro. Myślałam, że mi nie zależy. Że pogodziłam się z tym. Sądziłam, że skoro mam klasę jaką mam, to nawet nie chcę tam iść. I pewnie sądziłabym tak dalej, gdyby studniówka nie była wczoraj, a ja nie rozmawiałabym o tym z kolegą. Może nie żałuję, ale z jakiegoś niewiadomego mi powodu jest mi przykro, że mnie tam nie było. Całkiem prawdopodobne, że gdybym kiedykolwiek z kimś była na jakiejś studniówce nie czułabym się tak jak się teraz czuję. Tak, nigdy nikt nie zaprosił mnie na studniówkę, a ja nie poszłam też na swoją. W rezultacie będę jedną z pewnie całkiem niewielkiego grona osób, które nie było na żadnej studniówce. I tu nasuwają mi się beznadziejne myśli typu: "Czy ja aż tak bardzo odsunęłam się od ludzi?" albo "Czy jestem aż tak brzydka/ niemiła/ głupia?""Czy ja jestem aż tak straszna, że odpędzam od siebie chłopaków?". Czy to moja wina, czy może świat na głowę upadł i mnie pominął? Bo jeśli to świat mnie pominął, to ja też chcę upaść na głowę i stać się jego częścią i nie czuć się więcej odosobniona czy odrzucona.
   Nawet moja mama choć nie była na własnej studniówce, to została zaproszona na dwie inne. I taka jest historia większości dziewcząt, które przed swoją studniówką były już na choćby jednej innej. I jak mam nie czuć się choćby odrobinę gorsza, kiedy w koło wszyscy są tak inni, że choć ja normalna, to wydaje się jakbym spadła z księżyca?



1 komentarz:

  1. FuckingSoul_12.06.2012, 13:39

    Widzę, że często wpadasz na Impress. Chyba podobają ci się moje posty? ;) Mimo młodego wieku staram się podchodzić do rzeczy dojrzale. Też jestem taki jak Ty, mam dosyć skomplikowane relacje z ludźmi [może źle zrozumiałem post, bo po moim długim jestem po prostu wewnętrznie roztrzepany]. Być może to przez moją trudną osobowość i charakter. Wiesz, ja już teraz wiem, że na swoją studniówkę nie pójdę. Wiem, że ciężko będzie z maturą, którą bardzo chciałbym zdać. Już trudno jest z kasą, której w tym momencie nie potrzebuję aż tak wiele. Życie sprowadza nas na różne zakręty, ale damy radę :)

    [Oryginalna data publikacji komentarza: 2010-01-22 15:43]

    OdpowiedzUsuń